Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dtm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dtm. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 kwietnia 2017

Szybki wpis - Mercedes MB100 D Zakspeed Team

Trzeba się pochwalić. Do kolekcji trafił brakujący element układanki, a więc mały wóz techniczny MB100 D pomalowany w barwy zespołu Promarkt Zakspeed Mercedes. Udało się go zakupić w cenie czteropaka przeciętnego piwa więc jak najbardziej przystępnie. 
Szczerze powiedziawszy nie wiem nawet czy takie auto faktycznie istniało - niestety archiwa zdjęciowe z tamtych czasów są dość skąpe. Wypada więc uwierzyć na słowo Herpie, która po raz kolejny zaskoczyła mnie ilością detali "upchniętych" w miniaturce H0. Do modelu standardowo dołączone są lusterka do samodzielnego montażu - element jest jednak tak drobny że nawet nie zabierałem się za jego wycięcie z plastikowego arkusza. 
Całość wygląda razem bardzo dobrze - na tyle, że pomyślałem sobie o zakupie jeszcze jednego bolidu C DTM prowadzonego przez Jorga van Ommen'a. Cierpliwie czekam, aż coś takiego trafi się w rozsądnej cenie :)








Potem to już pozostanie chyba tylko zaprojektowanie dioramy... :)

P.S. Będę wdzięczny jeśli ktoś posiada dostęp do jakiejś ciekawej bazy zdjęć DTM z sezonu 1994.

sobota, 3 grudnia 2016

Kręta droga do skucesu - Opel Calibra DTM / ITCC Keke Rosberg

Projektuj samochód tak, aby pomimo upływającego czasu wyglądał na młodszy niż jest w rzeczywistości. Wydaje się, że to jedna z zasad która przyświecała konstruktorom Opla Calibry. Nic więc dziwnego, że zgrabne coupe stało się bazą do budowy jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie aut wyczynowych lat 90-tych.

 fot. Opel

Nie przypadkowo wybrałem Calibrę V6 DTM do dzisiejszej prezentacji. Za nami kolejny sezon Formuły 1. Zacięty bój o mistrzostwo stoczyli ze sobą Nico Rosberg i Lewis Hamilton. Z pojedynku zwycięsko wyszedł ten pierwszy, dzięki racjonalnej jeździe i regularnemu dowożeniu lokat gwarantujących "duże" punkty. Sporym zaskoczeniem była dla mnie jego decyzja o natychmiastowym zaprzestaniu startów. Gdy jednak trochę o tym pomyślałem, stwierdziłem że należą mu się duże wyrazy uznania. Ponad dalszą karierę przedłożył życie rodzinne, a przede wszystkim swoją małą córeczkę - cóż bycie ojcem wiele zmienia w życiu faceta ;) Nagle zdajesz sobie sprawę z tego jak wiele możesz stracić. A co dopiero gdy jeździsz w Formule 1! Wachlarz zagrożeń staje się niebezpiecznie szeroki. Bez względu na to jaką drogę obierze Nico w przyszłości jestem pewien że jego "wyścigowe" geny dadzą o sobie znać. Tak jak przed laty, w 1993 roku dały jego ojcu. 

Keke Rosberg, bo o nim mowa podjął się nie lada wyzwania. Jak pisałem już parokrotnie na tym blogu, mistrzostwa DTM a później ITCC były w latach 90-tych ikoną wyścigów aut turystycznych. Samochody stały się ogromnie skomplikowane, a koszty rosły lawinowo. Mimo to swoją szansę na promocję bardzo udanego modelu Calibra zwietrzył Opel budując wyścigówkę 1 Klasy Turystycznej. Debiut zaplanowano na rok 1994, jednak dwa nadwozia "testowe" wystawiono w finałowej rundzie na Hockenheim w roku 93. Partnerem dla Opla stał się zespół Joest Racing, który w swoich maszynach posadził zwycięzcę wyścigu LeMans - Manuela Reutera i mistrza świata F1 - Keke Rosberga. Pierwszy występ choć średnio udany (Reuter zakwalifikował się na 5 miejscu do pierwszego wyścigu, Rosberg dojechał 7 na metę; w drugim biegu w obu autach zawiodła elektronika), napawał optymizmem przed nadchodzącymi mistrzostwami.
Rok 1994 upłynął pod dyktando kierowców Mercedesa. Calibra była wciąż maszyną zawodną i niezbyt konkurencyjną. Mimo to producent zwycięża w jednym wyścigu (w wyniku dyskwalifikacji na Donington Alessandro Nanniniego z Alfy Romeo na pierwsze miejsce awansuje Reuter) i dalej pracuje nad rozwojem bolidu. 
Sezon 1995 to już atak Opla na serię DTM i towarzyszącą jej międzynarodową ITCC. Producent przygotowuje 6 samochodów które trafiają do zespołu Joest (4 auta) i nowo utworzonego Team Rosberg (2 auta). W tym drugim obok Keke zasiada była gwiazda Mercedesa - Klaus Ludwig. Samochód wciąż nie jest idealny, obaj kierowcy nie kończą wyścigów na skutek awarii i kraks. Szczególnym pechowcem okazuje się Keke który nie kończy aż 7 z 14 wyścigów podwójnych rund w DTM i 7 z 10 w ITCC. Pocieszeniem dla zespołu Fina są wygrane Ludwiga w ostatniej rundzie sezonu i końcowa trzecia lokata w DTM. Keke dojeżdża w ogonie i ostatecznie żegna się z rolą kierowcy wyścigowego. 

Średnie wyniki na torze nie przeszkadzają Oplowi w osiąganiu planu handlowego. Auto sprzedaje się wyśmienicie, a do salonów trafia sygnowana nazwiskiem kierowcy Calibra Keke Rosberg Edition.

 fot. Opel

Wyróżnia je biały perłowy lakier, ospojlerowanie firmy Irmscher, piękne alufelgi firmy BBS no i oczywiście "homologacyjna" jednostka 2.5 V6.

Mimo że Keke nie osiągnął za kierownicą Opla większych sukcesów to miał ogromny wkład w rozwój konstrukcji, co doprowadziło do zdobycia mistrzostwa przez producenta w zawodach ITCC w 1996 roku. Był również świetnym ambasadorem marki i już na zawsze pozostanie kojarzony z wyścigami DTM w czasie ich największej popularności.

W mojej kolekcji nie mogło zabraknąć tak zasłużonego wozu jak Calibra DTM. Posiadam dwie miniatury - jedną w skali 1:64 z debiutu w 1993 i drugą 1:43 z sezonu 1995. Oba autka pochodzą od PMA. Z racji że to wiekowe wypusty należy je bardziej traktować jako ciekawostkę niż modelarskie wodotryski. 








W przypadku powyższego modelika razi zwłaszcza po macoszemu potraktowany temat tylnego skrzydła, które jest jedynie odstającą lotką a nie potężnym, osobnym elementem aerodynamicznym jak miało to miejsce w oryginale. Pod tym względem nawet mniejsze modeliki od Herpy wydają się precyzyjniejsze. Ładnym akcentem jest oczywiście kolorystyka.














Calibra w skali 1:43 przykuwa uwagę pięknym malowaniem - perłowy odcień bieli poprzez matową żółć i na koniec metaliczny ciemny niebieski. Wszystko tak jak w oryginale. Kalki są już w kilku miejscach podniszczone, ale niedawno model przeszedł konserwację w postaci malowania lakierem bezbarwnym, więc będzie cieszył oko jeszcze długo :) Zwróćcie uwagę na sponsorów Team Rosberg. Czy jakaś firma nie wydaje się dziwnie znajoma? :)
















No i na koniec akcent "rodzinny" - kask Nico Rosberga z sezonu 2014. Jest to prezent od mojej kochanej Żony na 5 - tą rocznicę ślubu. Replika została wykonana w skali 1:2. Firmuje ją Schuberth, a więc producent kasków dla kierowców F1. Choć posiada pewne rozbieżności z oryginałem, (jak choćby brak chromowanych wstawek - zamiast tego srebrne matowe) wygląda świetnie i jest piękną ozdobą kolekcji.


Nazwisko Rosberg znika z Formuły 1. Zostaje jednak na kartach historii i kto wie czy znowu nie zapisze się na nich złotymi literami...

P.S. Celowo pomijam pewne aspekty techniczne Calibry, bo prawdopodobnie jeszcze się tu pojawi i będzie chwila aby do tego wrócić :)

poniedziałek, 31 października 2016

Wyścigowa gwiazda lat 90-tych. Mercedes C DTM W202 / Kurt Thiim

Czy Wy również uważacie, że ściganie z przed 2 dekad było bardziej interesujące? Zacięte? Magiczne? Ja mam właśnie takie odczucia, dlatego z wielkim sentymentem powracam do wyścigów lat 90-tych. Jedną z bardziej emocjonujących serii był oczywiście DTM, w którym trwała zacięta walka dwóch producentów - Mercedesa i Alfy Romeo. O ile ten pierwszy nadal święci triumfy w różnych klasach, tak o włoskiej marce już dawno słuch zaginął.
Wróćmy więc do roku 1994, kiedy producent ze Stuttgartu postanawia zaprezentować nową broń do walki o mistrzostwo - C DTM typoszeregu W202.
Nowy bolid został zbudowany zgodnie z wytycznymi serii, a więc opierał się na czterodrzwiowym nadwoziu sedan, posiadał 2,5 litrową V6 dysponującą w różnych etapach rozwoju od 450 do 500 KM. Bolidy Klasy 1, a więc tej do której zaliczał się opisywany Mercedes były wówczas tak mocno zaawansowane technicznie, że nikogo nie zdziwiłoby postawienie ich w jednym szeregu z autami F1. Wedle mojej wiedzy w 1994 Mercedes AMG wystawiał 2 "fabryczne" stajnie -  jedną w barwach firmy telekomunikacyjnej D2, a drugą w malowaniu TABAC/SONAX. Pozostałe zespoły korzystały z zakupionych od firmy nadwozi. Jedną z takich drużyn był Zakspeed, zaangażowany na uprzednim etapie istnienia właśnie w DTM. Ich bolidy posiadały charakterystyczne żółte malowanie promujące sieć marketów ze sprzętem elektronicznym - ProMarkt.


Merdeces C DTM był na tyle dopracowaną maszyną, że bez trudu zwyciężył w generalnej klasyfikacji sezonów 1994 i 1995. Indywidualne tytuły mistrzowskie zdobyli nim Klaus Ludwig i Bernd Schneider. Kierowcy zespołów niefabrycznych również radzili sobie bardzo dobrze. Zawodnicy Zakspeeda a więc Kurt Thiim oraz Jorg v. Ommen wygrali łącznie 6 rund w 1994 i 3 w 1995 przyczyniając się tym samym do triumfu Mercedesa w ogólnej klasyfikacji.

C DTM typoszeregu W202 jest bardzo wyjątkowym samochodem. Według mnie idealnie wpisuje się w definicję turystycznego auta wyścigowego. Ten wóz wygląda po prostu świetnie - mimo niezbędnych dodatków aerodynamicznych w postaci ogromnych zderzaków czy tylnego skrzydła, wciąż przypomina swój elegancki drogowy odpowiednik. Chciałbym móc powiedzieć to samo o autach obecnie startujących w DTM. I jak tu nie patrzeć z sentymentem na dawne czasy? :)

W swojej kolekcji posiadam kilka modeli C DTM W202. Dziś skupię się jedynie na modelach zespołu Zakspeed. Już na wstępie należy dodać że wszystkie miniatury są bardzo stare i możemy je dostać jedynie "z drugiej ręki". Pierwszy z nich to 1:18 nieistniejącej już firmy UT.







Patrząc na niego jako całość robi świetne wrażenie. Jest estetycznie pomalowany, kalki są bardzo trwałe i starannie położone. Wielka szkoda że producent nie zdecydował się odwzorować silnika, takie udogodnienie mamy choćby w tańszych przecież modelach DTM-ów od Maisto z tamtych lat. Do wad należy bezwzględnie zaliczyć przednie lampy, które nawet w oryginale były atrapami (świecącymi ale jednak), tu nie posiadają należytej "głębi". Kierownica opisywanego Mercedesa to również jakaś "wariacja na temat", bo nie ma nic wspólnego z oryginalnym sterem.







 Kolejna miniatura to oczywiście znane wszystkim PMA. Jest to model o tyle wyjątkowy że na gablotce posiada autograf duńskiego kierowcy Kurta Thiima. Nie wiem czy jest prawdziwy, niemniej jednak model zakupiłem u pewnego źródła, co karze mi myśleć że tak właśnie jest. Prezentuje wersję na sezon 1995, możemy więc zauważyć dość mocno zaznaczony tylny dyfuzor oraz dodatkowe wloty powietrza na tylnych błotnikach poprawiające przyczepność tylnonapędówki oraz dające dodatkowe chłodzenie hamulcom. Nieco inny jest również przedni zderzak. 









Ten modelik to cudowne plastikowe maleństwo od Herpy. Ilość detali zarejestrowana na kilku centymetrach długości jest powalająca. Poza tym świetnie komponuje się z kolejnym elementem kolekcji a więc transporterem - Mercedesem SK.





Mam nadzieję że kiedyś uda mi się jeszcze trafić mały wóz techniczny MB100 również w barwach ProMarkt. 
Jak wspomniałem wcześniej to jedynie część moich zbiorów związanych z tą piękną legendą toru. Systematycznie będę więc odkrywał karty :)