Projektuj samochód tak, aby pomimo upływającego czasu wyglądał na młodszy niż jest w rzeczywistości. Wydaje się, że to jedna z zasad która przyświecała konstruktorom Opla Calibry. Nic więc dziwnego, że zgrabne coupe stało się bazą do budowy jednego z najbardziej zaawansowanych technologicznie aut wyczynowych lat 90-tych.
fot. Opel
Nie przypadkowo wybrałem Calibrę V6 DTM do dzisiejszej prezentacji. Za nami kolejny sezon Formuły 1. Zacięty bój o mistrzostwo stoczyli ze sobą Nico Rosberg i Lewis Hamilton. Z pojedynku zwycięsko wyszedł ten pierwszy, dzięki racjonalnej jeździe i regularnemu dowożeniu lokat gwarantujących "duże" punkty. Sporym zaskoczeniem była dla mnie jego decyzja o natychmiastowym zaprzestaniu startów. Gdy jednak trochę o tym pomyślałem, stwierdziłem że należą mu się duże wyrazy uznania. Ponad dalszą karierę przedłożył życie rodzinne, a przede wszystkim swoją małą córeczkę - cóż bycie ojcem wiele zmienia w życiu faceta ;) Nagle zdajesz sobie sprawę z tego jak wiele możesz stracić. A co dopiero gdy jeździsz w Formule 1! Wachlarz zagrożeń staje się niebezpiecznie szeroki. Bez względu na to jaką drogę obierze Nico w przyszłości jestem pewien że jego "wyścigowe" geny dadzą o sobie znać. Tak jak przed laty, w 1993 roku dały jego ojcu.
Keke Rosberg, bo o nim mowa podjął się nie lada wyzwania. Jak pisałem już parokrotnie na tym blogu, mistrzostwa DTM a później ITCC były w latach 90-tych ikoną wyścigów aut turystycznych. Samochody stały się ogromnie skomplikowane, a koszty rosły lawinowo. Mimo to swoją szansę na promocję bardzo udanego modelu Calibra zwietrzył Opel budując wyścigówkę 1 Klasy Turystycznej. Debiut zaplanowano na rok 1994, jednak dwa nadwozia "testowe" wystawiono w finałowej rundzie na Hockenheim w roku 93. Partnerem dla Opla stał się zespół Joest Racing, który w swoich maszynach posadził zwycięzcę wyścigu LeMans - Manuela Reutera i mistrza świata F1 - Keke Rosberga. Pierwszy występ choć średnio udany (Reuter zakwalifikował się na 5 miejscu do pierwszego wyścigu, Rosberg dojechał 7 na metę; w drugim biegu w obu autach zawiodła elektronika), napawał optymizmem przed nadchodzącymi mistrzostwami.
Rok 1994 upłynął pod dyktando kierowców Mercedesa. Calibra była wciąż maszyną zawodną i niezbyt konkurencyjną. Mimo to producent zwycięża w jednym wyścigu (w wyniku dyskwalifikacji na Donington Alessandro Nanniniego z Alfy Romeo na pierwsze miejsce awansuje Reuter) i dalej pracuje nad rozwojem bolidu.
Sezon 1995 to już atak Opla na serię DTM i towarzyszącą jej międzynarodową ITCC. Producent przygotowuje 6 samochodów które trafiają do zespołu Joest (4 auta) i nowo utworzonego Team Rosberg (2 auta). W tym drugim obok Keke zasiada była gwiazda Mercedesa - Klaus Ludwig. Samochód wciąż nie jest idealny, obaj kierowcy nie kończą wyścigów na skutek awarii i kraks. Szczególnym pechowcem okazuje się Keke który nie kończy aż 7 z 14 wyścigów podwójnych rund w DTM i 7 z 10 w ITCC. Pocieszeniem dla zespołu Fina są wygrane Ludwiga w ostatniej rundzie sezonu i końcowa trzecia lokata w DTM. Keke dojeżdża w ogonie i ostatecznie żegna się z rolą kierowcy wyścigowego.
Średnie wyniki na torze nie przeszkadzają Oplowi w osiąganiu planu handlowego. Auto sprzedaje się wyśmienicie, a do salonów trafia sygnowana nazwiskiem kierowcy Calibra Keke Rosberg Edition.
fot. Opel
Wyróżnia je biały perłowy lakier, ospojlerowanie firmy Irmscher, piękne alufelgi firmy BBS no i oczywiście "homologacyjna" jednostka 2.5 V6.
Mimo że Keke nie osiągnął za kierownicą Opla większych sukcesów to miał ogromny wkład w rozwój konstrukcji, co doprowadziło do zdobycia mistrzostwa przez producenta w zawodach ITCC w 1996 roku. Był również świetnym ambasadorem marki i już na zawsze pozostanie kojarzony z wyścigami DTM w czasie ich największej popularności.
W mojej kolekcji nie mogło zabraknąć tak zasłużonego wozu jak Calibra DTM. Posiadam dwie miniatury - jedną w skali 1:64 z debiutu w 1993 i drugą 1:43 z sezonu 1995. Oba autka pochodzą od PMA. Z racji że to wiekowe wypusty należy je bardziej traktować jako ciekawostkę niż modelarskie wodotryski.
W przypadku powyższego modelika razi zwłaszcza po macoszemu potraktowany temat tylnego skrzydła, które jest jedynie odstającą lotką a nie potężnym, osobnym elementem aerodynamicznym jak miało to miejsce w oryginale. Pod tym względem nawet mniejsze modeliki od Herpy wydają się precyzyjniejsze. Ładnym akcentem jest oczywiście kolorystyka.
Calibra w skali 1:43 przykuwa uwagę pięknym malowaniem - perłowy odcień bieli poprzez matową żółć i na koniec metaliczny ciemny niebieski. Wszystko tak jak w oryginale. Kalki są już w kilku miejscach podniszczone, ale niedawno model przeszedł konserwację w postaci malowania lakierem bezbarwnym, więc będzie cieszył oko jeszcze długo :) Zwróćcie uwagę na sponsorów Team Rosberg. Czy jakaś firma nie wydaje się dziwnie znajoma? :)
No i na koniec akcent "rodzinny" - kask Nico Rosberga z sezonu 2014. Jest to prezent od mojej kochanej Żony na 5 - tą rocznicę ślubu. Replika została wykonana w skali 1:2. Firmuje ją Schuberth, a więc producent kasków dla kierowców F1. Choć posiada pewne rozbieżności z oryginałem, (jak choćby brak chromowanych wstawek - zamiast tego srebrne matowe) wygląda świetnie i jest piękną ozdobą kolekcji.
Nazwisko Rosberg znika z Formuły 1. Zostaje jednak na kartach historii i kto wie czy znowu nie zapisze się na nich złotymi literami...
P.S. Celowo pomijam pewne aspekty techniczne Calibry, bo prawdopodobnie jeszcze się tu pojawi i będzie chwila aby do tego wrócić :)