niedziela, 4 czerwca 2017

Opel Vectra C 1.9 CDTi - tym razem w skali 1:1 :)

Stało się. Moja Lancia Lybra przestała już spełniać oczekiwania powiększonej rodziny. Auto służyło mi dzielnie przez 6 lat. Niestety pomału zaczęła przegrywać walkę z rdzą, a ciasnota w kabinie i brak miejsca w bagażniku wersji sedan przesądziły o decyzji zmiany auta. Byłem zaskoczony że już na następny dzień od daty emisji ogłoszenia pojawił się chętny, który przyjechał po Lancię 250 kilometrów. Fakt - jak na swoje 17 lat było to auto bardzo zadbane i doinwestowane mechanicznie. Myślę że nowy właściciel spokojnie przejeździ jeszcze 2 lata bez większych inwestycji. 
W momencie gdy Lybra zniknęła za zakrętem pojawiło się pytanie - co dalej? Moje wymagania co do pojazdu używanego za około 20 tyś. złotych przedstawiały się następująco:
- mile widziany polski salon i możliwa do odtworzenia historia pojazdu,
- bez wypadkowość - i tu dla sprostowania - nie mam nic przeciwko pomalowanym poszczególnym elementom, pod warunkiem że jest to zrobione dobrze. Nie każda stłuczka czy ocierka to od razu wypadek. Swoją drogą nie da się tego uniknąć w około 10 - cio letnim samochodzie.
- przebieg, a nie stan licznika - czyli ulubione zadanie do wykonania polskich handlarzy (choć ostatnio chyba coś w temacie drgnęło i nasz naród przekonał się że lepsze prawdziwe 200.000 niż "skręcone" z 300.000 na 150.000).
- uczciwy stan techniczny - a więc liczyłem się z tym że zaraz po kupnie do zrobienia będzie układ rozrządu, serwis filtrowo - olejowy, hamulce i tradycyjnie jakaś pierdoła w zawieszeniu :)
 Przyznaję - od dłuższego czasu przeglądałem już ogłoszenia, w kręgu moich zainteresowań pojawił się a jakże - Fiat Croma. Ten pakowny włoski "pokrak", w wersji po liftingu może się podobać. Niestety pochodzi z czasów, gdy producenci aut koncentrowali się na rozwoju jednostek diesla, dlatego fani nowoczesnych i oszczędnych "benzyn" nie mają tu czego szukać. Swoje poszukiwania zawęziłem do silnika 1.9 MJet 8v w wersji 120 KM. I tu pierwsze schody - aut z tym motorem w ogłoszeniach było jak na lekarstwo, a jak już się pojawiały to głównie wersje z przed liftingu. Królowały bogato wyposażone samochody ze 150 - cio konnym motorem i skrzynią automatyczną. 
Powiedzenie "trudno jest sprzedać, a jeszcze trudniej kupić" jest nad wyraz trafne. Już w kontakcie telefonicznym ze sprzedającymi często okazywało się że coś jednak jest nie tak i igiełka z ogłoszenia to skarbonka bez dna. Oglądane przeze mnie egzemplarze bardzo często miały "zaplute" olejem silniki, ślady po niefachowych naprawach blacharsko - lakierniczych i rozwalone zawieszenia. Nawet auta od osób prywatnych, gdzie wydawałoby się właściciel powinien dbać o stan techniczny bo to w końcu jego bezpieczeństwo, okazywały się śmietnikami na kółkach. Łysych - dodajmy. Po kilku próbach zwątpiłem. Nie uda się pomyślałem - z Cromą się nie uda. Nie wiedzieć czemu, trochę od niechcenia moja uwaga przeniosła się na technologicznego bliźniaka Fiata Cromy, a więc Opla Vectrę C. Jest to samochód bardzo lubiany przez nasz naród, ze względu na zachowawczą stylistykę, niezłe właściwości transportowe i bardzo dobre silniki diesla pochodzące od... Fiata. Podaż Vectr ze 120 konną jednostką jest dużo większa, bez problemu znalazłem też auta z polskich salonów. Opla obejrzałem tylko jednego - i po dłuższym zastanowieniu kupiłem go.  Auto zostało pozostawione w rozliczeniu w autoryzowanym salonie sprzedaży, pochodziło z polskiej sieci dilerskiej, miało 200.000 prawdziwego "nalotu" i jedynie jeden pomalowany powtórnie element. Dobre wrażenie zrobił na mnie ogólny stan auta, zadbane wnętrze i możliwość odtworzenia jego historii od momentu zakupu. Miał trochę wad - jak to pojazd używany, mianowicie:
- hałasujący rozrząd i sprężarka klimatyzacji,
- słabiutkie hamulce i tylne amortyzatory,
- wyjące łożysko koła (które? - jeszcze nie wiem :)
- akumulator na wykończeniu.
No cóż - nikt dobrego nie sprzedaje, jak mawia mój tata. Powoli wszystkie bolączki są naprawiane i mam nadzieję że Opel posłuży mnie i mojej rodzinie przynajmniej "jeden dowód rejestracyjny". A potem? Gdy Syn już podrośnie, pewnie znowu kupię sobie jakąś Lancię :) 
 
Opel jest w pięknym zielono - niebieskim kolorze. Szczerze mówiąc nie widziałem nigdy wcześniej Vectry w tym odcieniu. Bagażnik bez problemu mieści wszystkie "rodzinne" graty.

Wersja po liftingu wygląda wciąż nowocześnie i może się podobać.

Nie dajcie się zmylić alufelgom - to zwykłe kołpaki nałożone na tzw. felgi strukturalne, a więc zwykłe stalówki o 5 - cio ramiennym wzorze.

 Tym samym zakończył się dosyć długi okres poszukiwania nowego - starego samochodu, mam nadzieję że szybko wrócę też do "modelarskiej" aktywności. Moich Kolegów - Czytelników przepraszam za chwilową nieobecność, obiecuję szybko nadrobić straty. Serdecznie pozdrawiam!

8 komentarzy:

  1. Kilka razy widywałem Vectry w tym odcieniu, co ciekawe służyły jako nieoznakowane radiowozy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja raczej pamiętam je w kolorze czarnym lub granatowym. Ale to chyba żadna reguła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Póki co nie ma czego gratulować;-) ciągle walczę o przywrócenie jej dobrego stanu, ale auto nie pomaga - wczoraj przywitało mnie komunikatem "engine check" hehe. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby to było tylko jakaś pierdoła ;)

      Usuń
    2. Diagnoza już jest - czyszczonko przepustnicy i śmigamy dalej;-)

      Usuń
  4. W mojej karierze kierowcy miałem już 9 samochodów. Wszystkie były używkami, toteż wiem jak trudno kupić zadowalający egzemplarz. I tak zawsze z tyłu głowy pojawiało się pytanie "czy aby na pewno?". Mam nadzieję, że Twoja Vectra posłuży niezawodnie, dzielnie i zawsze będziesz mógł na niej polegać;) Gratuluję zakupu:)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę szerokiej drogi;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pytanie pojawia się zwłaszcza wtedy gdy początkowo zakładane na naprawy koszta rosną lawinowo - poszukując auta byłem zdziwiony jak dużym niedbalstwem o swoje pojazdy wykazują się prywatni właściciele. Wybór auta używanego to tak naprawdę mniejsze zło - do każdego trzeba dołożyć, wszytko ogranicza się jedynie do kwestii - jak dużo. Ja naprawiając Vectrę poniosłem już koszty na poziomie 3.500 zł. Fakt rozrząd wymieniłem w Aso ale chciałem mieć na to gwarancję, a części których używałem do napraw to raczej średnia markowa półka. Najtańsze chińskie produkty omijam, wychodząc z założenia że zwyczajnie mnie na nie nie stać (oszczędny traci dwa razy). Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń